otoDom - Lepsza strona nieruchomości

Finanse

Drukuj

Inflacja rośnie, a złoty słabnie

Wysoka inflacja połączona ze skrajnie niskimi stopami procentowymi to obok europejskiego kryzysu najważniejsze źródła słabości złotego. Tymczasem Narodowy Bank Polski, zamiast zaostrzyć politykę pieniężną, pozbywa się rezerw walutowych.

Bankier.pl

Słabość złotego jest tłumaczona europejskim kryzysem. Jednak za ostatnią przecenę polskiego pieniądza nie stoją jedynie czynniki wewnętrzne. Polska gospodarka ma wiele własnych problemów, które niekorzystnie wpływają na notowania złotego.

Niskie stopy i wysoka inflacja

Narodowy Bank Polski jest zobowiązany do utrzymywania inflacji w okolicach 2,5 proc. z największym dopuszczalnym odchyleniem wielkości 1 punktu procentowego. Tymczasem w listopadzie inflacja przyśpieszyła do 4,8 proc. wobec poprzedniego roku. Przed miesiącem dynamika cen wynosiła 4,3 proc.

Mimo niespełnienia najważniejszego zadania Rada Polityki Pieniężnej na ostatnim posiedzeniu pozostawiła stopy procentowe na dotychczasowym poziomie. Główna stopa pozostaje na wysokości 4,5 proc., co oznacza ujemne realne stopy procentowe. Taka sytuacja jest poważnym zagrożeniem dla stabilności gospodarki.

Wzrost cen jest szkodliwy na wszystkich płaszczyznach. Jest niekorzystny dla przedsiębiorców, którym utrudnia ocenę zysku i utrzymanie w ryzach kosztów. Szkodzi ludziom najbiedniejszym, którzy korzystają z rent i emerytur. Ponadto niweczy wysiłek ludzi oszczędzających, zarówno inwestorów, jak i chociażby emerytów.

Fundamentem długoterminowego i stabilnego wzrostu gospodarczego jest silny pieniądz. Polskie władze nie dostrzegają zagrożenia, jakim jest pieniądz, którego kurs nieustannie słabnie i w dodatku jest niszczony przez inflację.

Nierealne polskie ambicje

Niemal pięcioprocentowa inflacja charakteryzuje niewiarygodne gospodarki, które borykają się z wewnętrznymi problemami. Tymczasem nasz kraj ma ambicję ratowania pogrążonej w kryzysie strefy euro. W obecnej sytuacji polskie zamierzenia wyglądają kuriozalnie.

Pomysł przeznaczenia części rezerw Narodowego Banku Polskiego na pomoc strefie euro oznacza zmniejszenie siły władz monetarnych. Inwestorzy wiedzą, że polski rząd pod koniec roku będzie próbował bronić kursu złotego, dlatego spróbują przetestować determinację władz.

Zwycięstwo w starciu z rynkiem będzie dla rządu trudnym zadaniem, zważywszy na wciąż napiętą atmosferę na rynkach, która nie służy złotemu. Tym samym pod koniec roku złoty może być zdecydowanie słabszy, niż jest obecnie.

Po 15.00 za euro płacono 4,5546 złotego, co było najwyższym poziomem od czerwca 2009 roku. Dolar kosztował 3,4524 złotego, czyli najwięcej od połowy minionego roku. Frank szwajcarski kosztował 3,6841 złotego.

Bez wsparcia ze strony NBP i RPP w postaci wyższych stóp procentowych ewentualne interwencje walutowe będą jedynie marnotrawstwem środków. Niestety nic nie wskazuje na zmianę kursu polityki pieniężnej.

Piotr Lonczak
Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl

  • Data dodania: gru 14, 2011
  • Autor: Bankier
  • wyświetlany: 1005
  • Źródło: Bankier.pl
  • Kategoria: Finanse
Oceń tekst (ocen 116) Podoba mi się (40%)(60%)

Ostatnie artykuły

OtoDom.pl
Usługi i narzędzia
Mapa kategorii
Grupa Allegro

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu